29 paź 2017

LIZ EARLE DELIKATNY PEELING DO TWARZY.

HELLO!
Dzisiaj przychodzę do Was ze wspaniałym produktem marki Liz Earle. Myślę, że w Polsce jak i na całym świecie, kultowym produktem Liz jest tzw. "czyścik" do twarzy, który zmywamy za pomocą muślinowej ściereczki. Niewiele osób wie, że marka ma wiele innych wpaniałych produktów. Jednym z nich jest opisywany właśnie peeling do twarzy.







Opakowanie proste, z idealnym rozwiązaniem - pompką do wydobywania produktu.
Peeling przeznaczony jest dla cery pozbawionej blasku jak i zapchanej.. Ja taką właśnie często miewam, więc produkt trafia idealnie  w moje potrzeby.


Naturalnie aktywne składniki to eukalpitus, który idealnie odświeża twarz podczas używania - dodaje uczucia czystości i świeżości, uwielbiam to!
Mamy tutaj też zmiękczające masło kakaowe, olej ze słodkiego migdała, a cerę oczyszczają nam małe drobinki jojoba! 
Skóra zostaje w sposób delikatny idealnie oczyszczona, martwy naskórek usunięty. Nie doświadczymy jednak tutaj uczucia ściagnięcia, a skóra - mniemam,że dzięki obecności masła kakaowego jak i oleju migdałowego - jest delikatnie nawilżona. Nie czuć tutaj jednak żadnej lepkiej warstwy.
Po użyciu skóra nie skrzypi pod palcami, jednak jest miła w dotyku i gładka. Producent nie poleca produktu do skóry wrażliwej, ja jednak taką posiadam i peelingu używam bez najmniejszych problemów, minimum raz w tygodniu!
Nie wiem, czy produkt ten jest dostępny do kupna w Polsce, ale jeśli kiedyś się z nim spotkacie, polecam go wypróbować.
W UK za 70ml zapłacimy około 16 funtów.
Produkt ma długą żywotność, bo aż 30 miesięcy od otwarcia, oraz nie zawiera w sobie składników pochodzenia zwierzęcego :) ;)
Zdecydowanie ulubieniec wśród peelingów, podzielcie się w komentarzach swoimi ;)
Pozdrawiam Was, Jolka xx.


4 komentarze:

  1. przyznaje, ze chyba nigdy nie stosowalam kosmetyku z eukaliptusem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam, ale brzmi bardzo ciekawie :) Problemów z zapchaną skórą nie mam, ale jeśli chodzi o brak blasku to codzienność...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wypróbowałabym z chęcią, ale u nas go chyba nie uświadczę.

    OdpowiedzUsuń